Lubię to!

Overdrive, distortion, itp. – wybierz swój przester

Efekty typu distortion, booster czy overdrive ewoluowały przez lata podobnie jak same gitary i stawały się coraz nowocześniejsze. Ale, podobnie jak w przypadku gitar, jest kilka efektów kultowych, których brzmienie z samego założenia ma być vintage, ma być jak sprzed laty.

Faktem jest, że przester nie jedno ma imię, dlatego, poszukując własnego brzmienia, trzeba niekiedy przerzucić tony sprzętu, aby odnaleźć ten, który najlepiej odda charakter naszej muzyki. Nie ważne czy gramy nu-metal, czy słodkie solówki bliskie Santanie jakiś efekt przesterowujący dźwięk musimy posiadać. Dowiedzmy się zatem czegoś o efektach typu distortion i overdrive.


Rys historyczny

Rok 1960
Były to czasy, kiedy uzyskanie dobrego przesterowanego brzmienia gitary stanowiło nie lada wyzwanie nie tylko dla gitarzystów, ale i dla inżynierów dźwięku! Wczesne wzmacniacze lampowe, które w latach swojej świetności stanowiły zapewne przykład szczytowego osiągnięcia techniki lampowej, były projektowane jedynie po to i w taki sposób, by gitarzyści mogli być słyszani podczas gry w big bandzie czy jazz bandzie. Wydaje się to niemożliwe, ale oryginalny Gibnon Les Poul został w 1960 roku wycofany z produkcji, ponieważ jego przetwornik typu humbucker generował zbyt mocny sygnał jak na możliwości ówczesnych wzmacniaczy! Ludzie zwyczajnie nie chcieli tego brzydkiego, głośnego, przesterowanego brzmienia...

Rok 1965
...ten stan rzeczy trwał dopóki Clapton, Beck, Page, Hendrix i wielu wielu innych nie zaczęło naśladować brzmienia Chicgagowskich bluesmanów z lat ’50. Naśladowali więc Hubera Sumlina, Pata Harego and Elmore’a Jamesa, których sound wydobywany z tanich charczących wzmacniaczy ustawianych w South Side klubach został już zapomniany. Wraz z pojawieniem się Johna Mayalla z albumem „Bluesbreakers” Gibson Les Paul wrócił do łask.

W tym samym czasie Jim Martshall wprowadził swój nowym model wzmacniacza lampowego i kolumny gitarowej. Muzyka rockowa zyskiwała na popularności, a występy muzyków rockowych odbywały się na coraz większych scenach, które, z racji swych rozmiarów, wymagały coraz mocniejszego nagłośnienia (także gitar elektrycznych). Pojawił się jeszcze jeden problem – gitarzyści, zwłaszcza ci grający na przetwornikach typu singiel coil, musieli ustawiać swoje wzmacniacze bardzo głośno, by uzyskać – wtedy już bardzo modne – przesterowane brzmienie. Nie zawsze takie ustawienie wzmacniaczy było komfortowe i nie zawsze było możliwe.

Skonstruowanie wzmacniacza przy pomocy którego będzie można uzyskać przesterowane brzmienie nawet przy niewielkiej głośności było nowym wyzwaniem dla czołowych inżynierów, między którymi znalazł się Roger Mayer. Zaczęły się pojawiać pierwsze efekty typu distortion znane pod nazwą „fuzz box”. Zaowocowało to tym, że pod koniec lat ’60 kombinacja wzmacniacza lampowego, gitary z przetwornikiem typu humbucker oraz coraz lepszych „fuzz boxów” dała początek brzmieniu takich kapel jak Cream, Led Zeppelin, Czy Black Sabbath. Muzyka rockowa przeżywała swój rozkwit, a na horyzoncie pojawiał się heavy metal...

Lata ’70
Technologia szybko szła na przód i w latach ’70 pojawiły się efekty takie jak Tubescreamer firmy Ibanez oraz overdriwe’y firmy Boss. Gitarzyści przecierali nowe szlaki w pracy z przesterowanym brzmieniem. Udało się stworzyć słodkie, ciepłe brzmienia o prawie niekończącym się sustainie charakterystyczne dla Carlosa Santany czy Davida Gilmoura.

Lata ’80
Wraz z nadejściem nowej dekady technologia produkcji wzmacniaczy lampowych osiągnęła poziom, na którym można było osiągnąć wspaniały, bogaty przesterowany dźwięk tylko za pomocą samego wzmacniacza, gdzie odseparowane były od siebie dwa potencjometry: volume (głośność) i gain (czułość), bez konieczności używania dodatkowych efektów typu distortion. Był to czas, w którym ci gitarzyści, którzy mogli sobie na to pozwolić, gromadzili i wozili ze sobą ogromne ilości sprzętu – sceniczny stack obejmował kilka wzmacniaczy, kilka czterogłośnikowych kolumn, efekty podłogowe oraz kilka lub kilkanaście urządzeń montowanych w racku. Natomiast bum na efekty podłogowe typu distortion czy overdrive mijał.

Lata ’90
Dla wielu gitarzystów sterylne i „wiejące cyfrą” brzmienie końca lat ’80 i początku ’90 było pozbawione charakteru i mdłe. Zaczęli na nowo odkrywać najprostsze rozwiązania, czyli: gitara plus wzmacniacz, plus oldschoolowe efekty podłogowe, co na nowo dawało wiele radości podczas gry. Efekty podłogowe typu vintage znowu zyskały wielu zwolenników i stały się, niestety, bardzo drogimi urządzeniami, zwłaszcza kiedy chcieliśmy mieć coś oryginalnego sprzed lat. Pojawiły się zatem efekty elektroniczne, które miały naśladować przy pomocy technologii cyfrowej klasyczne efekty podłogowe.

Wiek XXI
Nowe milenium daje gitarzystom ogromny wybór urządzeń, które przesterowują dźwięk. I prawda jest taka, że gitarzyści nigdy jeszcze nie mieli tak dobrze jak w czasach obecnych, także z tego powodu, iż efekty dziś produkowane można kupić w cenie o wiele bardziej przestępnej niż przed laty.


Jak to się robi dzisiaj?

Dziś rzadko który gitarzysta kształtuje swoje brzmienie przy pomocy jednego efektu przesterowującego dźwięk (jak to bywało niegdyś). Na podstawowe brzmienie często składa się kilka efektów, z których każdy w nieco inny sposób modeluje sound i dopiero kilka takich „kostek” powoduje, że na twarzy gitarzysty pojawia się uśmiech, a w duchy satysfakcja z „ukręconego” brzmienia.

Przyjrzyjmy się trzem typom efektów, za pomocą których i my stworzymy wspaniałe brzmienie.

Booster
Efekt ma za zadanie podnieść sygnał płynący z gitary, co powoduje, że dźwięk już na poziomie pre-ampu (przedwzmacniacza) jest przesterowany. W związku z tym dźwięk opuszczający wzmacniacz ma odpowiednio silniejszy sygnał. Część efektów typu booster zwyczajnie zwiększa głośność sygnału, inne bardziej skomplikowane posiadają dwa oddzielne potencjometry – jeden od głośności (volume) i drugi od czułości (gain).

W latach ’60 i ’70 szczególnie popularne były boostery podbijające środek pasma. Ich nowoczesne odpowiedniki są i dziś często stosowane. Wraz ze wzrostem głośności, pojawiły się boostery, które nie tylko podbijały środek pasma, ale i przesterowywały dźwięk poprzez podbicie także górnego pasma.

Wśród gitarzystów, którzy stworzyli pamiętne brzmienia przy użyciu boosterów znajduje się Brian May, Rory Gallagher, Tony Iommi oraz Ritchie Blackmore w czasach Deep Purple.

Overdrive
Efekty typu overdrive są prawowitymi następcami wczesnych „fuzz boxów”. Efekty te zostały stworzone, by kreować przesterowane brzmienie, podobne do tego, jakie generowały wzmacniacze lampowe, jednak bez konieczności ustawiania głośności na bliski maksymalnemu poziom.

Pierwsze overdrive’y to MXR Distortion, używany także później przez Randy Rhoadsa, gitarzystę Ozzy Osbourne’a oraz Big Muff firmy Electro Harmonix. Później Boss stworzył swojego OD-1 a Ibanez Tubescreamera (TS 808), który stał się podstawą zestawów efektowych wielu gitarzystów, uważających, że jest to najlepszy tego typu efekt na rynku także dziś!

Często gitarzyści, jak choćby Stevie Ray Vaughan czy Gary Moore, ustawiają pedał typu distortion na niskim poziomie tak, by tylko nieco podnosił on głośność sygnału. W efekcie takiego zabiegu osiąga się bogate i ciepłe brzmienie wzbogacone o głębie wzmacniacza lampowego.

Oczywiście nie zawsze trzeba kształtować swoje brzmienie przy pomocy TS 808, który jest raczej drogim urządzeniem. Istnieje wiele alternatywnych efektów typu overdrive, które można nabyć w o wiele bardziej przystępnej cenie. Stosunkowo niewielka ilość TS 808 na rynku zapewnia temu efektowi status kultowego i drogiego urządzenia.

Podobnie jak Tubescreamer dzisiejsze efekty zapewniają wspaniałą kontrolę na brzmieniem, dzięki czemu nasz sound przy odrobinie wyobraźni może być naprawdę wspaniały.

Distortion
Współczesne efekty typu distortion mogą dać niemal nieograniczoną ilość przesteru i sustainu i tym różnią się od „delikatniejszych” overdrivów. Jednym z bardziej znanych efektów tego typu jest produkowany przez firmę Marshall, „Jackhummer”, ale oczywiście nie jest to jedyne urządzenie tego rodzaju. Także tu wybór jest naprawdę szeroki i każdy amator morderczych brzmień znajdzie coś dla siebie.

Większość efektów typu distortion daje ogromne możliwości w modelowaniu brzmienia, przez co granica między overdrivem a distortionem jest dość płynna i jeden efekt może spełnić obie funkcje, czyli dać nam ciepły łagodny przester lub miażdżące ostre brzmienie z piekła rodem.

Należy pamiętać, że efekty overdrive i distortion nie zawsze będą się nadawały do wykorzystania w sytuacjach, kiedy brzmienie jest przesterowane już za pomocą wzmacniacza. Jeśli chcemy osiągnąć oryginalne inne brzmienie za pomocą któregoś z efektów, musimy koniecznie dostosować do niego ustawienia wzmacniacza! W przeciwnym razie brzmienie może mocno odbiegać od tego, jakie sobie założyliśmy.


Zawsze znajdą się zapaleńcy, którzy będą twierdzić, że jedyne przesterowane brzmienie, które jest coś warte da się „ukręcić” jedynie przy pomocy wzmacniacza lampowego. Pamiętać jednak należy, iż ogromna liczba muzyków jest przekonana (i potwierdza to własnymi poczynaniami muzycznymi), że warto używać nowoczesnych efektów, które są w stanie uczynić brzmienie oryginalnym i bardziej plastycznym.
 

Jeśli macie jakiekolwiek pytania dotyczące brzmienia przesterowanej gitary, lub po prostu chcecie przetestować sprzęt i zobaczyć, co dla Was będzie najlepsze, zapraszamy do salonu muzycznego Music & More w Łodzi przy ul. Kościuszki 22, gdzie nasza profesjonalna załoga służy swoją wiedzą i pomocą. Zapraszamy!

Dogodne raty